Na Początek
Na Studiach
Na Luzie
Na Serio
Na Fali
Do Pracy!
Wywiad
Wydarzenia

KARIERA

Warszawa
Wrocław
Kraków
Śląsk
Poznań
Łódź
Szczecin
Gdańsk
Białystok
Kielce
Gliwice
Częstochowa
Toruń
Olsztyn
Opole
Lublin
Bydgoszcz
Rzeszów


ZNAJDŹ
WOLONTARIAT
Szukaj lokum z:
Mieszkania i pokoje do wynajęcia


 Znajdź pracę:

 pracuj.pl - pracujesz jak chcesz!

     Redakcja    |     O nas    |     Oferta    |     Kolportaż    |     Kontakt
  szukaj




DOPALACZE TO TEŻ NARKOTYKI

Problem dopalaczy wciąż nie został w Polsce rozwiązany. Funshopy działają w najlepsze, a do świadomości wielu ludzi nie dotarło jeszcze, że dopalacze to coś znacznie gorszego, niż nieszkodliwe pigułki ułatwiające dobrą zabawę lub efektywniejszą naukę.

Dozwolone, więc dobre?

Najczęstszy argument osób sprzedających lub kupujących dopalacze brzmi: przecież to jest legalne. Ale to, że są one legalne, nie znaczy, że są nieszkodliwe. Pojawienie się „legalnych narkotyków” spowodowało, że sięgnęły po nie tysiące ludzi. Okazało się bowiem, że jedynymi dotąd barierami były dla nich mniejsza dostępność nielegalnych narkotyków i lęk przed aresztowaniem. Teraz, gdy można po prostu pójść do funshopu, nic ich nie powstrzymuje.Dopalacze nie są legalną i bezpieczną alternatywą dla narkotyków. − Narkotyk to pojęcie potoczne – wyjaśnia Jacek Wrona, emerytowany komisarz policji, ekspert w kwestiach związanych z narkomanią i narkotykami. − W polskim prawie nie ma mowy o narkotykach. Jest rozróżnienie na środki odurzające i substancje psychotropowe. Nie da się więc zakazać ustawowo handlu narkotykami jako takimi. Dopalacze są zamiennikami klasycznych narkotyków i wywołują te same objawy. Nie są zakazane, ponieważ wchodzące w ich skład substancje nie są na tych listach umieszczone – tłumaczy komisarz Wrona.

Kpiny z prawa

Producenci i dystrybutorzy dopalaczy stosują banalne metody obchodzenia obowiązującego w Polsce prawa. Ponieważ substancje te nie mają wymaganych w Polsce zezwoleń, dotyczących leków dla ludzi, na opakowaniach z tabletkami umieszczana jest duża nalepka „Produkt nie nadaje się do spożycia przez ludzi”. Jeśli jednak ją odkleić, pod spodem znaleźć można napisy w języku angielskim, będące jednoznaczną instrukcją dawkowania tabletek.Niektórzy polscy dystrybutorzy „substancji wspomagających” grają na nosie organom ścigania w niespotykany wcześniej sposób. Ponieważ oferowanych pigułek nie mogą spożywać ludzie, na opakowaniu lub stronie WWW znajduje się informacja, że są to produkty dla… tripozaurusów. „Tripozaurusowi ważącemu powyżej 60 kg podajemy dwie pigułki. Jeśli waży mniej, dajemy połowę tej dawki. Jeśli nie będzie wystarczająco pobudzony, możemy mu podać drugą po dwóch godzinach. Nie zaleca się podawać więcej niż jedną pigułkę Tripozaurusom płci żeńskiej. Zaleca się, żeby Tripozaurus pił duże ilości wody podczas spożywania pigułek. Nie mieszać z alkoholem i/lub narkotykami. Nie stosować więcej niż dwa razy w tygodniu” – można przeczytać na opakowaniu specyfiku o nazwie Chemistry.

Kto za to płaci?

Częstym argumentem osób eksperymentujących z dopalaczami jest: „Robię to sam, na własną odpowiedzialność, więc dlaczego ktoś próbuje mi tego zabraniać? Jestem dorosły”. − Wokół narkotyków funkcjonuje ogromna mitologia – mówi Jacek Wrona. − Jest grupa ludzi, którzy uważają, że są dyskryminowani, bo by chcieli sobie zażywać, a nie mogą, a przecież co to kogo obchodzi. No niestety, obchodzi, bo mało kto zdaje sobie sprawę, jakie są prawdziwe konsekwencje zażywania czegoś takiego. Człowiek nie żyje w izolacji. Konsekwencje zażywania dopalaczy ponosimy potem wszyscy – rodzina tego człowieka, jego znajomi, ale też całe społeczeństwo. On się leczy na koszt państwa, a ktoś inny, np. z chorym dzieckiem, czeka w długiej kolejce. Ktoś świadomie rujnuje sobie zdrowie, a potem wyciąga rękę do różnych organizacji pomocowych. Wszyscy podatnicy płacą za jego chęć bycia cool – nie pozostawia złudzeń policjant.Ważne jest, by uświadomić sobie, że w większości środowisk „cool” jest się tylko do momentu, gdy dopalacze nie zaczną wywoływać żadnych negatywnych skutków. Komisarz Jacek Wrona widział wiele takich sytuacji. − Ludziom wydaje się, że w pełni nad tym wszystkim panują − mówi. − Widzą, że inni biorą, palą, łykają i nic im się złego nie dzieje. Tyle że problemów potem nie widać, bo osoby z nimi są ze środowiska natychmiast wykopywane. Jeśli ktoś zacznie się staczać, środowisko natychmiast się odwróci i taki człowiek znikąd nie ma pomocy, bo dla nich on już nie jest fajnym gościem, tylko „ćpunem” – wyjaśnia.

Sesja na dopalaczu

Stosowanie dopalaczy podczas sesji jest groźne nie tylko ze względu na długofalowe szkody dla organizmu. Nawet jeśli osoba ucząca się „na wspomaganiu” nie zaszkodzi sobie fizycznie, nabyta w ten sposób wiedza będzie niewiele warta i znacznie mniej trwała. − W naszym świecie liczy się przede wszystkim efekt, a nie to, w jaki sposób został on osiągnięty – zwraca uwagę komisarz Wrona. − Nie patrzy się na konsekwencje. Sztuczne stymulowanie powoduje, że owszem, przyswajamy wiedzę, zdajemy egzamin, ale ta wiedza jest potem „poprzepalana”. Proszę sobie wyobrazić lekarza, który zdaje egzaminy na tego rodzaju środkach wspomagających. Strach do niego iść na przykład z chorym dzieckiem, bo jego wiedza będzie koszmarnie dziurawa – wskazuje.Branie dopalaczy kończy się czasem przerzuceniem się na „twarde” narkotyki, ale nawet, jeśli to nie nastąpi, problem nie jest wcale mniejszy. − Z dopalaczy nie trzeba się jednak nawet przerzucać na narkotyki, bo to też są narkotyki – podkreśla komisarz Wrona. − Dopalacze są groźne jako samoistne narkotyki, a nie jako zamienniki. Przerzucanie się na nielegalne narkotyki wynika raczej z obecnej wokół nich mitologii. Jeśli ktoś bierze już dopalacze, a zaproponuje mu się na imprezie marihuanę lub amfetaminę, to on to weźmie, bo przecież czemu nie, skoro działanie jest podobne – wyjaśnia komisarz . Dopalacze to tak naprawdę stara, wciąż ta sama pokusa – łatwości, z jaką przyjęcie takiej lub innej substancji pozornie rozwiązuje lub przynajmniej odsuwa na bok problemy. Ludzie biorą dopalacze z tych samych powodów, z jakich wcześniej inni, mniej liczni, brali narkotyki. Dopalacze też nimi są – legalność to kwestia wtórna, związana z niedoskonałością obowiązującego w Polsce prawa. Nie są cudownym remedium na problemy, łączącym zalety narkotyków z legalnością, a wolnym od istotnych wad. Nie ma nic za darmo i tu też w końcu trzeba będzie zapłacić − choćby własnym zdrowiem.

Marek Misiak

Publikacja dofinansowana ze środków Samorządu Województwa Świętokrzyskiego




  SEMESTR patronuje:








 NEWS

   :: Lipiec
  Brak wydarzeń

 
   :: Sierpień
  Brak wydarzeń

 
   :: Wrzesień
  Brak wydarzeń

 
   :: Październik
  Brak wydarzeń


 DODAJ WYDARZENIE

Login:
Hasło:



Redakcja    |     O nas    |     Oferta    |     Kolportaż    |     Kontakt